Dzisiaj Pan Jezus opowiada uczniom przypowieść o chwaście. Pan Jezus zaczął nauczać w przypowieściach kiedy wyższe koła Izraela, a więc faryzeusze, uczeni w piśmie a także w połowie pogańscy Samarytanie odrzucili Jego naukę. W sytuacjach niepowodzeń człowiek podświadomie szuka winnych i zapewne tak myśleli apostołowie. Chcieli przecież spuszczać ogień z nieba na nieposłuszne miasta, chcieli karać i wykluczać nieposłusznych ze zbawienia. Sami często powielamy ten schemat i kiedy coś idzie nie tak w rodzinie, w pracy, a nawet w całym kraju chcemy zaraz wskazywać winnych i oddzielać ziarno od plewy a pszenicę od kąkolu. Co ciekawe więzienni psychologowie piszą, że taki mechanizm można spotkać też u morderców. Kiedy się ich pyta o motywy zbrodni to oni nie czują winy tylko najczęściej usprawiedliwiają się że po prostu „wyrywają chwasty”, to znaczy pozbawiają życia kogoś, kto w ich mniemaniu nie zasługuje i tak na życie. Pan Jezus mówiąc w przypowieści o chwastach chce powiedzieć wszystkim: nie wy jesteście od wyrywania chwastów, nie wy będziecie decydować kto jest wartościowy a kto nie. To się dopiero okaże na koniec i to nie na koniec roku czy na koniec dzieła, nawet nie pod koniec życie, ale dopiero kiedy skończą się wszystkie czasy.
Kiedy patrzy się na obowiązki sług w dawnych czasach to jeden z nich nazywa się „stróża”. Słudzy nie tylko obrabiali pole, obsiewali je i zbierali plony, ale także mieli obowiązek pilnować w nocy, żeby ktoś nie rozkradł czy nie zniszczył ich pracy. Słudzy Pana w przypowieści pytają niemalże głupio: skąd się wzięły chwasty? Pan wie, że nieprzyjaciel je posiał, bo słudzy zamiast czuwać spali i nie spełniali swoich obowiązków. Najpierw nie dopilnowali pola, a teraz chcą wyrywać chwasty nawet jeśli przy okazji wyrwą pszenicę. Nam też udziela się taka postawa. Na przykład jeśli jesteśmy ciągle leniwi to chcemy jednym dniem wytężonej pracy uspokoić własne sumienie i jakby nadrobić straty. To tak jakby długie zaniedbania w miłości rodzinnej dało się nadrobić jedną wspólną wycieczką, kupowaniem prezentów czy zapraszaniem do restauracji na obiad. Pan z dzisiejszej przypowieści zabrania sługom uspokajania emocji i nadrabiania zaniedbań. Chwast, który rośnie ma służyć ich pokorze, przypomnieć, że słudzy nie są idealni i nie powinni takich udawać.
W historii było wiele grup wśród chrześcijan, którzy zachowywali się jak słudzy z dzisiejszej Ewangelii. W czasach św. Augustyna w północnej Afryce byli to tzw. donatyści, którzy uważali, że grzech, zwłaszcza zaparcie się wiary wobec groźby tortur i prześladowań, całkowicie przekreśla człowieka i dla takiego nie ma już powrotu do Kościoła. Potem byli tzw. katarowie działający w południowej Francji. Uważali oni, że nie ma miejsca w sercu człowieka dla żadnego grzechu, nawet najmniejszego i żadna modlitwa i żaden dobry uczynek człowieka choćby z maleńkimi grzechami Bogu się nie podoba. Potem byli janseniści (popularni w Europie w XVI w.), którzy mówili, że nie wolno przyjmować komunii jeśli ma się w sercu nawet najmniejszy grzech np. jedno brzydkie słowo wyrwane przypadkiem. Oni uważali że zbawienie nie jest dla wszystkich, ale tylko dla tych którzy wyrwą z serca nawet najmniejsze grzechy i udowodnią Panu Bogu że są doskonali. Takie myślenie pokutuje do dzisiaj, kiedy się uważa, że wiara jest tylko dla doskonałych, a więc w domyśle takich jak ja.
Pan Jezus określając chwast używa dosłowni terminu „życica” to taki rodzaj chwastu, który bezbłędnie naśladuje zboże. Kiedy jest mały trudno go odróżnić od prawdziwej pszenicy, a kiedy dojrzeje rodzi czarne i trujące ziarna. Ten, który posiał chwast jest nazywany dosłownie „pełnym nienawiści” lub „nienawistnikiem”. Sianie chwastu w czymś zbożu jest jeszcze gorsze od kradzieży. Wrogowi pełnemu nienawiści chodzi tylko o zniszczenie, żeby nikt nie miał pożytku ze zboża, nawet on sam. Z drugiej strony słowa, które Pan wypowiedział do sług są bardzo piękne. Słudzy sami zaniedbali pilnowanie pola bo spali, a teraz chcą rwać chwasty razem z pszenicą słyszą słowo afete, to znaczy „pozwólcie”, „zostawcie”, ale też „odpuśćcie”, „przebaczcie”. Pan Bóg wzywa nas, żebyśmy nie byli porywczy ani zbyt radykalni, żebyśmy nie siali wokoło zniszczenia w imię walki ze złem. Chce, żebyśmy umieli wybaczać nawet jeśli ktoś wydaje się chwastem. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto okaże się chwastem a kto pszenicą w dzień żniwa. Może się zdarzyć, że takim chwastem na Bożej roli jestem ja sam przez moje grzechy i będę jeszcze bardziej potrzebował miłosierdzia. Dobrze byłoby, żeby choć to jedno słowo afete, czyli zostawcie, odpuśćcie, zapadło nam w serce z dzisiejszej Ewangelii i uzdrowiło nas z manii naprawiaczy świata. Swego czasu w Internecie popularny był kandydat na polityka z Podlasia, który zapowiadał, że zlikwiduje wszystko co złe: chuligaństwo, papierosy, alkohol a do tego celu wyprowadzi policję i wojsko na ulice. Jego zapowiedź kończyła się słynnym: „nie będzie niczego”. O dziwo znalazł on pewne poparcie wśród naprawiaczy świata. Ja wiem, że przykro patrzeć jak chwast rośnie razem z pszenicą, ale zwróćmy raczej uwagi na to, czy naprawianie świata nie usypia naszej czujności, a wtedy nieprzyjaciel sieje chwasty w naszym sercu.
ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998