Dzisiaj większość tego świata funkcjonuje na zasadzie bilansu zysków i strat. Nawet zyski nie liczą się aż tak jak potencjalne straty. Człowiek może nic nie zyskać, byle tylko nie stracić. Przypowieść o Siewcy to przypowieść o ryzyku miłości. Ośmielę się powiedzieć, ze wszelkie dobro, które jest na tym świecie, istnieje dzięki temu, że ktoś kiedyś podjął ryzyko. Cała nasza cywilizacja opiera się na taki ryzyku. Naukowcy mówią, że w historycznym okresie Czwartorzędu ludzie przestawili się ze zbieractwa i łowiectwa na rolnictwo i hodowlę. Co to znaczy? To znaczy, że mając jakieś ziarno wytrzymali, nie zjedli, choć przecież jeść się chciało, zaoszczędzili i podjęli ryzyko zasiania go w glebę. I trzeba było czekać miesiącami czy się uda, czy nie. I trzeba było bronić, żeby ktoś inny tego nie zrabował. A przecież nie wiadomo było czy rok będzie suchy czy mokry, czy cena na skupie będzie odpowiednia czy nie, bo ani skupów ani cen nie było. Chodziło o przeżycie. Tak samo mając zwierzę ludzie postanowili nie zjadać go od razu tylko jeszcze karmić, żeby mieć więcej zwierząt. I też ryzyko: uda się albo nie. Jeszcze do niedawna nikt się nie zastanawiał nad prognozami i zachowaniem rynku płodów rolnych na przyszły rok. Co mógł człowiek zrobić to przeżegnać się przed zasiewem, polecić się Bogu i czekać. I tak przeżyliśmy aż do dzisiaj. Nawet my sami jako ludzie chodzimy po tym świecie dlatego, że rodzice nas przyjęli, a przecież człowiek i jego los to zawsze wielka niewiadoma. Historia świata pokazuje, że dobro rodzi się z ryzyka miłości. Takie samo ryzyko podjął na początku wszystkiego Stwórca. Bóg nie tworzył świata boskiego lecz ten nasz, zwyczajny, doczesny. A w doczesnym świecie nic nie działa idealnie. Coś zawsze może pójść nie tak. Złośliwi mówią o prawie Murphy’ego [czyt. merfiego]: jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie. Jeśli stworzony świat mógł być niedoskonały, naznaczony złem to była wielka szansa, że właśnie zło na świecie będzie miało coś do powiedzenia. Bóg podjął jednak to ryzyko i stworzył świat i puścił w ruch jego dzieje, bo jak mówi przypowieść ostateczny plon rekompensuje straty. Podjął też dzieło zbawienia, choć przekonał się szybko, że nie wszyscy podejmą Jego zaproszenie.
Siewcą w taj przypowieści jest sam Bóg. Nie został nazwany „rolnikiem”, który może siać, ale może też orać, zbierać i doglądać pola. Został nazwany „siewcą”, bo taki jest Jego cel i sens: gdyby siewca nie siał, nie byłby siewcą, a więc nie byłby sobą. Gdyby Bóg nie podejmował z miłości ryzyka i nie rozdawał swojego Słowa i swojej łaski dokoła, nawet wiedząc, że część pójdzie na straty, nie byłby Bogiem, nie byłby sobą.
Siewca ma przeciwko sobie nie tylko naturę rzeczy: glebę słabą, skalistą albo pełna chwastów. Ma przeciwko sobie inteligentnego, złego przeciwnika: złego ducha. Symbolem jego działania jest ubita droga. Drogi nie są elementami natury: udeptana ścieżka przez pole to najczęściej skrót. Kto chodzi na skróty najczęściej pada ofiarą złego, tak jak ziarno na drodze. Siewca wie, że ma na swoim polu złośliwie udeptaną ścieżkę, wie, że tu i ówdzie grunt jest skalisty, wie, że są chwasty i wie, że jego gleba też jest różna i nie zawsze żyzna. Wie o tym, ale sieje, bo każde ziarno ma jednakową szanse, że trafi na właściwy grunt. Zasiane ziarno zmienia ziemię w życiodajne pole. Bez zasiewu i uprawy pole staje się ugorem, już nie jest sobą. Tak samo Słowo Boże rzucone na świat potrafi zmienić oblicze ziemi. Nie tyle zmienić, co nadać jej właściwy sens, sprawić, że świat staje się Bożym Królestwem, które daje życie. Budowanie Bożego Królestwa na świecie jest jedynym powodem, dla którego jest cały świat. Warto w dobie ekologii pomyśleć, że jedyne, co sensownego na dłuższą metą można zrobić z nasza planetą, to wybudować na niej Boże Królestwo.
Grunt skalisty oznacza małą odporność na przeciwności. Tym rożni się realne życie od marzeń i bujania w obłokach, że w życiu są przeciwności, a w marzeniach nie ma, bo człowiek wymyśla sobie wszystko jak chce. Ludzie o płytkich sercach to nie są ludzie naprawdę religijni. To są marzyciele („obłoki wiatrem gnane”), którzy tak samo szybko porzucają Boże Słowo jak szybko je wcześniej przyjęli.
Jest jeszcze gleba ciernista, która symbolizuje bogactwa. Pan Jezus nie wymienił jednak bogactwa jako chwastu Chwastem i cierniem nazwał „doczesne troski i ułudę bogactwa”. W oryginale jest tu użyte greckie słowo apate. To oznacza bierność wywołana dobrobytem. W dobrobycie człowiek usypia swoją czujność, staje się gnuśny i leniwy. Ta apatia, odkładanie wszystkiego i ucieczka od powagi życia w strefy komfortu to też przypadłość naszych czasów. Kiedy jest nam za dobrze wpadamy w otępienie, marazm i apatię i to ten stan zagłusza w nas ziarno Bożego Słowa.
Jeśli chodzi o żyzną glebę, to podobno w Ziemi Świętej najlepsze ziemie dawały plon sześćdziesięciokrotny. Gleba, na której ziarno przynosiłoby plon stokrotny wówczas nie istniała. Tutaj więc przypowieść wychodzi już z realnego świata a ogłasza cud. Stokrotny plon jest cudem Bożego Królestwa pokazującym, że przypowieść jest tylko przykładem, który trzeba teraz zmierzyć miarą ducha i zrozumieć jej znaczenie. Kto ma uszy niechaj słucha, a kto ma rozum i serce (a wszyscy mamy) niech stara się pojąć, a zobaczy cud.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998