Aktualności - Niedziela Trójcy Świętej

2026-05-30

Niedziela Trójcy Świętej

 

W dzisiejszą uroczystość Bóg objawia człowiekowi pewną część swojej tajemnicy, oczywiście na tyle, na ile człowiek może zrozumieć. A człowiek może zrozumieć przede wszystkim jedno: nie tyle majestat Boga, co własna słabość i zależność od Stwórcy. Im szybciej zrozumie, że jest niczym w porównaniu do Bożego Majestatu tym lepiej dla człowieka. Anegdota na początek: W jednej z komedii Stanisława Barei „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” dyrektor zadaje swojemu zastępcy pytanie o wykonanie planu. Ten odpowiada zaraz, że wszystko zostało wykonane w 95%. Kiedy dyrektor patrzy poważnie i każe mówić prawdę, zastępca odpowiada: „Tak naprawdę, to kto to może wiedzieć?” Właśnie w tamtym systemie wszystko tak działało, że za piękna fasadą krył się opłakany stan faktyczny. Znajdujemy na ten temat pouczający przykłady w Biblii. Król Nabuchodonozor w pewnym momencie swojego panowania podbił liczne państwa, także Królestwo Judy i w swojej pysze wynosił się nad samego Boga. Padł wtedy nagle porażony jakąś dziwna chorobą, która na jakiś czas odebrała mu rozum i obnażyła całą nędzę jego słabego człowieczeństwa, gdy w zachowaniu niewiele różnił się od zwierzęcia. W Apokalipsie Duch Boży mówi do Kościoła w Laodycei. Przestrzega tę wspólnotę, bo wydaje im się, że są wspaniali i bogaci przed Bogiem, gdy tymczasem w oczach Bożych są biedni i nadzy, bo pokładają ufność w rzeczach doczesnych, a nie w prawdziwym, duchowym bogactwie. Podobnie rzecz się ma z człowiekiem i Pan Bóg dzisiaj objawia taki „raport o stanie człowieczeństwa”. Sam Nikodem, który dzisiaj rozmawia z Panem Jezusem w dzień jest bogatym i znaczącym Faryzeuszem, uczonym w piśmie i nauczycielem. Tymczasem w nocy jest poszukującym zalęknionym człowiekiem, który zdaje się nie rozumieć podstaw wiary i prawdy o człowieczeństwie.

Pan Jezus przedstawia tę prawdę o stanie człowieka tak: „kto wierzy w Niego [tzn. w Syna Bożego] nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy już został potępiony”. Trzeba więc spojrzeć prawdzie w oczy: stan człowieka u samego początku, z samej natury jest taki, że jest on skazany na zagładę. Wielu w tym miejscu „oburza się” na Boga, dlaczego stworzył nas jako „potomstwo z natury zasługujące na śmierć”. Ale popatrzmy nawet na zwykłe ludzkie życie. Kiedy się rodzimy jesteśmy całkowicie zdani na łaskę rodziców i opiekunów, a z natury – pozbawieni opieki – jesteśmy skazani na zagładę. Nikogo ten stan nie oburza ani nie obraża, bo wiemy, że dziecko powinno liczyć na matkę a w cywilizowanych krajach także na opiekę medyczna od samego urodzenia. Jest to także naturalne zachowanie dla ludzkiego gatunku. Tak samo dzieje się w sferze duchowej. Od samego urodzenia możemy liczyć na opiekę Bożą i Bóg robi wszystko, żeby nas uratować od zagłady: spieszy z pomocą jak matka narodzonemu dziecku, bo wie, że bez Niego zginęlibyśmy marnie.

Wielu mądrych ludzi wierzyło w Boga. Ale w ich mniemaniu Bóg był zawsze tylko dla siebie. Epikur twierdził, że zajmowanie się sprawami ludzi zakłócałoby niebiański spokój Boga a Arystoteles uważał, że Bóg jest czystą myślą, która myśli o samej sobie. Prawdziwy Bóg objawiał się inaczej: Bóg (Ojciec) umiłował (Miłość Boża to Duch Święty) świat i dał swego Syna (Syn Boży). Bóg w Trójcy Jedyny to Bóg zaangażowany w losy świata i człowieka. Bóg w Trójcy Świętej jest zarazem jak Ojciec i Matka dla słabego człowieka, który przychodzi na świat. Wiara w takiego Boga jest kluczem do zbawienia.

 

Ks. dr Bartłomiej Krzos.