Podczas jednej z pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski zdarzyło się, że papież zachorował. Nie odprawiał Mszy św. w Krakowie, choć zgromadziły się tłumy. Podobnie było z oczekującymi w Gliwicach. Ogłoszono, że papieża nie będzie a ludzie zaczęli się rozchodzić. Byli jednak tacy, którzy czekali i papież ich nie zawiódł. Kiedy tylko poczuł się lepiej kazał zawieźć się helikopterem do Gliwic i spotkał się z wiernymi w parku. Spotkanie to miało charakter serdeczny i przyjacielski, a wielu ludzi mogło podejść do papieża blisko. Jest to przykład spotkania, na które wielu czekało. Dzień Pięćdziesiątnicy był świętem także w Starym Testamencie. Tłumy ludzi były zgromadzone w Jerozolimie – Mieście Świętym. Przybyli na to święto do miasta pobożni ludzie z całego ówczesnego świata. Przybyli, ale nie spotkali się z Bogiem, choć pełno było wtedy modlitw, ofiar i ofiarnych uczt. Bezpośredniego, bliskiego spotkania nie było. Dlaczego nie było? Dlatego, że pięćdziesiąt dni temu oni sami wyrzucili swojego Boga za mury miasta i ukrzyżowali. Nie tylko wyrzucili Go za mury, ale także na zupełny margines – śmierć na krzyżu zarezerwowana była tylko dla przeklętych. Golgota była nie tylko za granicami Jeruzalem, ale w ogóle za granicami Narodu Wybranego. Apostołowie i Maryja nie byli w świątyni zbudowanej przez Heroda na ludzkiej krzywdzie i okupowanej przez faryzeuszów i saduceuszów. Oni czekali na swoje osobiste spotkanie z Bogiem w innym miejscu – tam, gdzie spotykali Chrystusa i tam, gdzie On kazał im być i czuwać w oczekiwaniu spełnienia obietnicy. Często najważniejsze spotkania odbywają się nie tam, gdzie pędzą wszyscy gnani psychologią tłumu, ale tam, gdzie czekają wierni, którzy dobrze usłyszeli i zrozumieli gdzie i na Kogo mają czekać.
Pan Jezus obiecał im moc Ducha Świętego: „którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Odpuszczanie grzechów i przeznaczanie do nagrody oraz zatrzymywanie ich do kary to przecież sąd Boży nad ludzkością. Duch Święty dał Apostołom prawdziwie Bożą moc. Apostołowie oczywiście zdawali sobie sprawę z tego, że ci, którzy wyrzucili ich Mistrza za miasto i ukrzyżowali, teraz poszukiwali także Jego uczniów. Arcykapłani i faryzeusze nie darowali nie tylko Panu Jezusowi, ale też Jego wspólnocie. Wiadomo było, że będą ją zwalczać i prześladować. Posiadanie w rękach mocy sądzenia od Boga dawało uczniom możliwość walki z prześladowcami, policzenia się z nimi, wyrównania rachunków. Mieli prawo i możliwość całkiem odwrócić się od Narodu Wybranego, który już ich wcześniej wykluczył i skreślił. Ale Apostołowie w chwili Zesłania Ducha Świętego odzywają się właśnie do swoich potencjalnych wrogów. Przez ich usta i głoszenie Ewangelii Bóg chce się pojednać z Narodem, chce wybaczyć i odnowić swój Lud. Po tym poznaje się Ducha Świętego, że jest to Duch Bożego Miłosierdzia. Jest to Duch Przebaczenia i kolejnej szansy. Gdyby Kościół był organizacją czysto ludzką od razu zamykałby drzwi na wrogów – jak robili to Apostołowie przed Zesłaniem Ducha Świętego. Wspólnota Boża zaczyna od przebaczenia i otwarcia drzwi nawet na niedawnych wrogów. Moc wrogości ma być pokonana mocą miłości.
Nie byłoby chwalebnego Zesłania Ducha Świętego, gdyby nie było bolesnej męki Zbawiciela. To z Jego przebitego boku wypłynęła krew i woda. To On umęczony na krzyżu oddał Ducha. Powiew Ducha Świętego, który o mało nie rozwalił budynku to ostatnie tchnienie Chrystusa na krzyżu, które nabrało siły i Bożego rozpędu zdolnego do stworzenia nowego świata.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998