Marta i Maria posłały do Pana Jezusa wiadomość: choruje ten, który jest Ci bliski. Człowieka najlepiej wzruszyć i zmobilizować do działania, jeśli się zagra na jego własnych uczuciach i emocjach. Ale Pan Jezus nie raz już pokazał, że dla Niego sprawy Bożego Królestwa są ważniejsze nawet niż najbardziej czułe struny jego własnej duszy. Wiele zła dzieje się na świecie, a wiele dzieł Bożego Królestwa zostaje odsuniętych tylko dlatego, że w naszym postępowaniu biorę górę emocje: nie chcemy żeby nam było przykro, unikamy smutku bardziej niż grzechu. Zły duch o tym wie i bardzo często manipuluje naszymi emocjami a my wybieramy przyjemność nad dobroć, własny spokój nad chwałę Bożą, i przegrywamy tym.
Pan Jezus pocieszał Martę: brat twój zmartwychwstanie. Marta jako wierząca uznawała tę prawdę i wyrecytowała formułkę rodem z codziennego pacierza: tak, zmartwychwstanie kiedyś tam, przy zmartwychwstaniu umarłych. My choć wierzymy w te same prawdy, to jednak one są jakieś dalekie, odległe. Wszystko spełni się w czasie końca świata – pewnie tego nie doczekamy, a z pełnią życia i zwycięstwem nad złem i śmiercią można spotkać się tylko w niebie, jednak niebo jest dalekie. Niebo wysoko, koniec świata daleko, to i wiara zdaje się być daleka. A Pan Jezus przypomina, że zwycięstwo nad śmiercią i pokonanie zła jest tam, gdzie On – jeśli jesteśmy blisko Niego, to i prawdy wiary mogą stać się naszą codziennością: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem – mówi Pan. Człowiek jest w stanie być blisko Jezusa – a wtedy jest blisko nieba, blisko zmartwychwstania i blisko wiecznego życia.
Pan Jezus powiedział: jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą. Po czym kazał usunąć kamień od grobu, aby wszyscy mogli tam zajrzeć. Człowiek może oczekiwać, że zobaczy choć odrobinę Bożej Chwały w różnym czasie i różnych miejscach: w jednych bardziej w innych mniej. Ale sądzę, że otwarty grób pełen zepsucia jest chyba ostatnim miejscem, gdzie człowiek może zobaczyć Bożą chwałę. Izraelici już w ogóle unikali grobów i tematu śmierci, bo kojarzyła się im z całkowitym zwycięstwem grzechu i nieczystości. To dlatego Marta, Maria jak i inni zebrani zapewne przerazili się na tę propozycję Jezusa. Jak bardzo się jedna zdziwili, kiedy zobaczyli zwycięstwo życia nad śmiercią i chwałę Bożą objawioną w jednym z najwspanialszych cudów dokonanych przez Chrystusa: przywróceniu do życia człowieka, którego dotknął już rozkład.
W całej cudowności tego wydarzenia nie możemy pominąć jego ludzkiej strony. Pan Jezus zna nasze boleści i współczuje słabościom. Po ludzku wzrusza się nad cierpieniem chociaż wie, że Bóg Go wysłucha i spełni wszystko o co prosi. Śmierć jest konsekwencją grzechu stworzenia i oto Stwórca lituje się nad tym smutnym losem, a więc jest to akt miłosierdzia względem człowieka. Pan Jezus patrzy na śmierć jak na sen, z którego się można zbudzić. Ale rozumie, że dla człowieka może ona oznaczać tragedię. Chce nauczyć nas nowego rodzaju myślenia o śmierci. Takiego, w którym śmierć nie jest ostatecznością, której za wszelką cenę trzeba uniknąć. Pan Jezus uczy nas tego, że nawet śmierć nie oznacza straty wszystkiego łącznie z nadzieją. On sam jest Panem życia i śmierci. Człowiek dzisiaj może i nie myśli o śmierci, ale boi się umierania. Człowiek boi się tego, że nie będzie miał nic z życie albo tego, że jakość życia mu się obniży. Często zły duch zastrasza tym ludzi i przeciąga na swoją stronę. My nie bójmy się umierania, kiedy należymy do królestwa światła i życia i przekonamy się niedługo o jego zwycięstwie.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998