Samarytanka przychodziła codziennie w samo południe do studni, aby czerpać wodę. Po jakimś czasie woda w dzbanku już się jej kończyła, więc przychodziła czerpać z powrotem… kto wie jak długo to trwało. Woda jest niezbędna do życia. Wiedział o tym myśliciel Tales z Miletu – portowego miasta – kiedy codziennie wychodził nad wodę, żeby patrzeć na przypływające statki i rozmyślać. W jego czasach wydawało się ludziom, że wszystko na świecie zbudowane jest z czterech pierwiastków: skały, wody, powietrza i ognia – 4 żywioły. Ale Tales myślał dalej i wymyślił: Zamarznięta woda może być twarda jak skała. Woda, która paruje, staje się jak powietrze, a wrzącą wodą można poparzyć się jak ogniem, a więc może wszystko na świecie to woda, tylko w różnej postaci? Woda to życie, bo życia nie ma na pustyni, gdzie nie ma wody. Woda jest jak życie – wypływa nie wiadomo skąd, płynie najpierw małym ciekiem, potem może zmienić się w wielką rzekę a i tak w końcu dojdzie do morza, które choć jest wodą, to jednak wodą niebezpieczną, niezbadaną, nieprzyjazną i nie dającą życia (można umrzeć z pragnienia na środku morza). Źródło i rzeka, słodka woda to był znak życia ludzkiego, a morze było znakiem śmierci. Morze pochłania ciągle wodę wszystkich rzek i nigdy się nie nasyci, a drugiej strony Bóg wyznaczył morzu granice i ono nie wejdzie do rzeki. Woda jest też symbolem życia duchowego. Wielokrotnie u św. Jana napisane jest, że aby duchowe życie powstało muszą być także dwa pierwiastki: Duch i woda. Mówi się tam o wodzie żywej, czyli wodzie mającej ducha, oraz o odrodzeniu w wodzie i Duchu Świętym. Duch to Bóg, który unosi się nad wodą i stwarza życie. Woda to życie ludzkie, ale musi być ono spokojne, czyste i żywe, a więc nie stojące lecz płynące. Czyste jak źródlana woda było życie Maryi, dlatego nosiła w sobie życie Boże. A życie Samarytanki z dzisiejszej Ewangelii? Daleko było jej do czystego źródła. Duchowo była raczej studnią z mętną wodą. Pan Jezus chciał zmienić jej duszę w żywe źródło i obdarzyć ją prawdziwym życiem duchowym, które po śmierci zmienia się w życie wieczne.
My w naszym duchowym życiu jesteśmy jak Samarytanka. Wcale nie była ona niewierząca, nie była złą kobietą, można powiedzieć wiecznie poszukującą, albo zagubioną, taką jakby z dzisiejszych czasów. Ona praktykowała swoją religię w zależności od potrzeby, podobnie jak wielu z nas: przychodzimy do kościoła, kiedy wyczerpie się jakaś część naszej duszy. Niektórym wyczerpuje się co roku – od choinki lub koszyczka i nabiorą trochę duchowej wody w kościele, a starcza im na cały rok, bo ich życie jest suche i mało owocne. Niektórzy potrzebują nabrać tej wody częściej, raz na tydzień lub przy okazji religijnej posługo w rodzinie: chrztu, ślubu, pogrzebu. Takie czerpanie z duchowej studni w zależności od potrzeby może wystarczyć człowiekowi ale nie wystarczy Chrystusowi, który czeka na nas przy studni i chce z nami porozmawiać, nawiązać relację i stworzyć w nas źródło żywej wody. Chce zmienić nasze chrześcijaństwo pozostające na poziomie słów, w takie ucieleśnione, tak jak On sam spotkał się bezpośrednio z Samarytanką przynosząc ciało i krew, które zostaną potem ukrzyżowane. Benedykt XVI przestrzegał, że zagraża dzisiaj i nam wiara bezcielesna – na poziomie czerpanej wody czyli słów. Ciało zawsze sprawia problemy – boli i krwawi. Takim ciałem jest Kościół ze wszystkimi wiernymi. Nieraz jest on jak wielka rana, ale to jest właśnie Ciało Zbawiciela – konkretne, którego serce staje się źródłem wody na zawsze. Kto raz spotkał żyjącego Boga, ten nie zadowoli się już nigdy wodą, która wysycha i starcza tylko na troszkę.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998