Aktualności - Słowo na niedzielę 01.03.2026

2026-02-28

Słowo na niedzielę 01.03.2026

 

II Niedziela wielkiego Postu jest zazwyczaj wędrówką na Górę Przemienienia. Z takiej góry człowiek zawsze powinien wracać przemieniony, najlepiej na lepsze. Jaką lekcję przemiany dajesz nam Góro Przemienienia? Tam przed apostołami otworzyło się na chwilę niebo. Na pewno doświadczyli wtedy czegoś zachwycającego, skoro powiedzieli: „Dobrze nam tu być”. W tym, co przyjemne i piękne człowiek chce trwać jak najdłużej, nawet postawić tam namiot i zamieszkać na stałe. Zauważył to Pan Jezus gdy widział jak ludzie przywiązali się do św. Jana: „On był lampą, co płonie i świeci, a wy chcieliście się radować jego światłem”. Nasze życie jest jak ziemia święta. Jest tam Góra Przemienienia, która symbolizuje przeżycia dobre i błogie, szczęśliwe dzieciństwo, radosną młodość, miesiąc miodowy, pociechę z dzieci lub wnuków, życiowe sukcesy, świętowanie, itp. Ale w naszym życiu nie brakuje też Góry Golgoty, która symbolizuje to, co trudne, smutne, bolesne, nasze krzyże i cierpienia. Na Górze Przemienienia chcielibyśmy zamieszkać na stałe, jak apostołowie. Z Góry Golgoty uciekamy jak najdalej – jak apostołowie. Pan Jezus, który raz po raz pozwala nam cieszyć się naszymi „Górami Przemienienia” czyni to, żeby nas umocnić, ale zaraz zachęca: „wstańcie, chodźmy, teraz przed nami Golgota”. Trudno nam przyjąć tę dzisiejszą lekcję, że normalne jest, że przychodzi czas przemienienia i czas Golgoty. Ten, który cały czas tkwi na Golgocie jest zbyt wymagający, a ten co chciałby cały czas trwać na Górze Przemienienia jest naiwny.

Kiedy patrzymy na współczesnych ludzi, którzy lekko podchodzą do wymagań życia, osądzamy ich krytycznie. Tymczasem współczesnego człowieka stać na wiele: potrafi trudzić się, potrafi wstawać przed świtem, potrafi dźwigać ciężary i pościć, potrafi wytrwać na długim nabożeństwie i zaangażować się czynnie w dzieła, a nawet sprawować kult. Tylko, że wszystko to robi pod jednym warunkiem: musi mieć na to nastrój, ochotę, chęć, nastawienie, to nie może go kosztować emocjonalnie. To właśnie jest problem współczesnego pokolenia, że potrafi zrobić wiele, ale tylko jeśli odnajduje w tym siebie, jeśli dobrze mu w tym trwać, jeśli jest to jego lub jej Góra Przemieniania. W ten sposób praktykuje się religię naturalną, która ma różne postacie: od płytkiego katolicyzmu, przez emocjonalny protestantyzm, aż po religie Wschodu, ogólnie wszędzie tam, gdzie potrzeba działania wypływa ze mnie i jest zgodna z moim stanem emocjonalnym. Pan Jezus proponuje wiarę prawdziwą, inną: proponuje myślenie o Golgocie wtedy, kiedy chcemy tkwić na przyjemnej Górze Przemieniania. Z drugiej strony proponuje świętowanie radości Zmartwychwstania, choć może wtedy akurat nastrój nasz jest bardziej grobowy. Prawdziwa religia oczekuje umartwienia emocji, oczekuje przemienienia życia w poważne, kiedy zachodzi zewnętrzna potrzeba i w radosne święto, tez kiedy zachodzi zewnętrzna okazja, a nie wtedy kiedy ja akurat mam nastrój. Co więcej człowiek ma możliwość, jest zdolny do tego żeby podporządkować swoje przeżycia temu, na co wskazuje Chrystus. To jest prawdziwe przemienienie człowieka: z człowieka zapatrzonego w samego siebie w człowieka wpatrzonego w obraz Chrystusa, który dziś jaśnieje, jutro będzie pokryty krwią, ale znów zajaśnieje życiem.

Apostołowie początkowo nie rozumieli przesłania Góry Tabor, ani tego, dlaczego trzeba im było wyjść ze strefy komfortu. Zrozumieli to po zmartwychwstaniu Chrystusa. Niech Chrystus powstanie z martwych w nas, abyśmy zrozumieli potrzebę zarówno Góry Tabor jak i Golgoty.

 

Ks. dr Bartłomiej Krzos.