Pokusy towarzyszą zawsze i każdemu człowiekowi. Słyszymy o nich w czytaniach i w Ewangelii. W pierwszym czytaniu Adam i Ewa ulegają pokusie. Pan Jezus w Ewangelii kuszony jest w gruncie rzeczy podobnie, ale nie ulega. Pierwsi ludzie ulegli, bo mieli dokoła siebie raj. Ojcowie pustyni pisali, że jeśli człowiek jest najedzony, ma zaspokojone wszystkie potrzeby i oddaje się błogiemu lenistwu, to tak jakby już uległ pokusie, bo to tylko kwestia czasu. Przeciętny człowiek dzisiaj z punktu widzenia nie bogactwa lecz jakości życia żyje podobnie jak osiemnastowieczny hrabia. Jakość życia oznacza wiele ubrań, dostęp do ciepłej wody, kąpieli, ogrzewania, przemieszczania się, rozrywki, medycyny, itp. Jakościowo otacza nas raj, choć oczywiście nie odczuwamy tego, podobnie jak pierwsi rodzice zdawali się nie cieszyć rajem, kiedy rosły tam „zakazane owoce” to właśnie one przyciągały uwagę. Jesteśmy kuszeni tak samo jak Adam i Ewa i tak samo jak Pan Jezus, ale my podobnie do pierwszych rodziców ulegamy, bo mamy nudny raj. Wielki post to czas, kiedy możemy zakosztować trochę pustyni (ciszy, wstrzemięźliwości, niespełnionych zachcianek, i być mocą Chrystusa silniejsi w walce z pokusami.
Rzeczywiście poszczególne pokusy rajskie, pustynne i nasze można podzielić na trzy stopnie lub trzy grupy, bo chodzi w nich o coraz większy „kaliber” grzechu. Zaczyna się zawsze od zaspokajania zwykłych, naturalnych potrzeb człowieka, samo w sobie to nic złego. W pokusie chodzi jednak o nieuporządkowane zaspokajanie. Nieumiarkowanie nie musi polegać na wielkiej ilości, polega raczej na tym: musze mieć teraz, muszę mieć to konkretnie, co akurat chcę i tak jak chcę. Nieumiarkowanie to brak docenienia tego, co mamy, to znudzenie życiem, nawet dobrym, to chodzenie po raju pełny dobroci, a szukanie zawsze „czegoś więcej”. Druga pokusa pojawia się po nieuporządkowaniu i nieumiarkowaniu. Jest to pokusa większych doznań, kosztowania zakazanego owocu, który wygląda kusząco. To pokusa sławy, sukcesu, atrakcji, bycia w centrum uwagi za wszelką cenę. Ewa zobaczyła samą siebie w tajemniczym owocu, bo był to „owoc wiedzy” a przecież zwykłe owoce nie mają wiedzy, tylko człowiek ma te właściwość. Diabeł kusił Pana Jezusa do skoku z wieży. Możesz nawet zginąć, ale przynajmniej przez chwilę wszyscy będą na ciebie patrzeć, jak mówią: „żyj szybko umrzyj młodo”. Panamy ofiarą tej pokusy, kiedy chcemy zmuszać innych by się nami zajmowali. Czyż umyślne narażanie się na zło nie jest wystawianiem Boga na próbę? Jeśli nie doceniam Bożej miłości, to grzech ma ją na Bogu wymusić. Żeby zmuszać innych do zainteresowania mną, czyli odnosić takie „domowe sukcesy”, wcale nie musze być bogatym sławnym. Wystarczy że będę męczący i nieznośny, a to nic nie kosztuje. Wystarczy, że będę robił z życia przedstawienie a bliźni niech będą moimi statystami. Wreszcie trzeci pokusa to zastąpienie Boga kimś lub czymś innym. Nie koniecznie musi to być bogactwo czy wszystkie królestwa świata. Nie koniecznie musi to być sam diabeł. Najpopularniejszym bożkiem i najczęściej czczonym dzisiaj jest moje własne ego. Oczekujemy, żeby w telewizji mówili to, co myślę ja. Oczekuję, żeby rodzina zachowywała się tak jak chce ja, bo przecież ja chce dobrze. Nawet w kościele czy tez ogólniej w religii ma się podobać mnie. To ja mam być proszony, a nie prosić. To mnie trzeba dziękować, a nie ja ma dziękować innym. To mnie trzeba przepraszać za wszystko, bo to ja zdaję się mieć osąd nad wszystkim. Wielki post ma nam pomóc spojrzeć na świat z naszej góry kuszenia, stanąć ramię w ramię z Panem Jezusem i odeprzeć pokusy, póki są jeszcze niewielkie.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998