Dzisiaj obchodzimy Uroczystość Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa. Wypada ona zaraz po Bożym Narodzeniu, żeby podkreślić rodzinę, jako najbardziej naturalne środowisko dla rozwoju człowieka.
Już od początku Pan Bóg stworzył człowieka „jako mężczyznę i niewiastę”, od razu Boże Błogosławieństwo połączyło ich w małżeńskim związku, więc od razu stworzyli rodzinę. Rodzina jest tak stara jak sam człowiek. Cała misja człowieka: płodność, wzrastanie, czynienie ziemi poddanej miała być realizowana w rodzinie. Pojawił się jednak grzech pierworodny, który od początku uderzył w rodzinę. Przecież pod drzewem rajskim miała miejsce pierwsza w historii kłótnia małżeńska, kiedy to Adam i Ewa wzajemnie się oskarżali kto kogo namówił do grzechu. Diabeł chcąc ugodzić w człowieka ugodził też w rodzinę. Kto godzi w rodzinę godzi w samego człowieka i na odwrót: kto uderza człowieka niszczy też rodzinę. Kiedy więc słyszymy różne ataki na rodzinę, z jakimi mamy dziś do czynienia, możemy być pewni, gdzie leży ich źródło. Jeśli Bóg ze swojej strony wdraża Plan Zbawienia, to także obejmuje nim rodzinę: w rodzinie Adama i Ewy wszystko się zaczęło, a w Świętej Rodzinie wszystko się dopełniło.
Warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów z dzisiejszej Ewangelii. Najpierw widzimy jak Bóg w sprawie Świętej Rodziny nie zwraca się do własnego Syna, ani do Jego Niepokalanej Matki, lecz do św. Józefa – człowieka świątobliwego, ale nie wolnego od grzechu pierworodnego. Najmniej doskonały ze Świętej Rodziny, ale do niego płynie wiadomość: Bóg uznaje autorytet ojca i głowy rodziny, choć wszystkich kocha jednakowo. Opowiadał kiedyś znajomy egzorcysta z USA: prowadził kiedyś egzorcyzmy w rodzinie, w której matka była gorliwą katoliczką, a ojciec niewierzącym człowiekiem. Kiedy modlitwy zdały się bezsilne, po dłuższym czasie egzorcysta poprosił tak czysto po ludzku ojca, żeby mimo niewiary stanął przy rodzinie i przynajmniej przeczytał modlitwę. Kiedy tak się stało egzorcyzm się powiódł. Bóg – dawca Czwartego Przykazania zadziałał z pomocą niewierzącego człowieka, ale zgodnie z prawem natury i rodziny.
Druga rzecz to wielkie, wzajemne zaufanie Maryi i Józefa. Józef wstaje i zabiera ich nagle do Egiptu, a Maryja nie podejrzewa, nie żąda wyjaśnień, nie sprzeciwia się, choć taka ucieczka oznacza zmianę całego życia. Maryja idzie, bo ufa swojemu mężowi, że nie zrobiłby on nic na szkodę rodziny. Małżeństwo, a więc i rodzina opiera się na zaufaniu. Nie tylko do drugiego człowieka, z którym ma się spędzić całe życie, ale także do samej instytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny aż do śmierci. Dzisiaj brakuje szczególnie tego drugiego zaufania. Owszem należy chylić głowy przed osiągnięciami nauk takich jak psychologia czy socjologia, ale bywa, że niektórzy przesadzają i szafują zbyt surowymi „wyrokami”. Znaczy to, że zbyt często za niepowodzenia i traumy życiowe człowieka obwinia się jego rodziców i czasy dzieciństwa. Niczyje życie rodzinne nie będzie idealne, nie będą idealni ani rodzice ani dzieci, każdy i każda z nas nosi na plecach ciężary z przeszłości własnej rodziny. Przecież tzw. „toksyczni” rodzice też nie biorą się znikąd, oni także zapewne doświadczyli czegoś złego i nie zawsze wszystko przepracowali. Niestety przez takie diagnozy podkopuje się sensowność związków małżeńskich i posiadania dzieci w ogóle. A przecież to, że są wypadki na drogach nie oznacza, że mamy wyeliminować ruch kołowy, albo wcale nie wychodzić z domu. Nie dajmy się zastraszyć przeciw rodzinie jako takiej. Próbujmy (a jest to możliwe) przepracowywać wszystko, co niesiemy w sobie z przeszłości naszej i przodków.
Trzecia rzecz to porównanie dwóch rodzin. Oto król Herod chce najpierw zabić Boże Dzieciątko, ale po nim, jak się dowiaduje Józef, panuje syn Heroda – Archelaus, wcale nie lepszy od swojego ojca. A drugi syn – Antypas najpierw zwiąże się z własną bratową, a potem skaże na śmierć św. Jana Chrzciciela i wyśmieje Pana Jezusa podczas Jego męki. Niedaleko padły jabłka od jabłoni. Rodzina Heroda – choć potężna finansowo i zasobna w tytuły i bogactwa, to jednak tchórzliwa i zepsuta. Święta Rodzina: choć pozornie na przegranej pozycji, choć biedna, to jednak szlachetna i bezpieczna dla Jezusa. Myślę, że każda i każdy z nas wolałby dorastać w rodzinie na wzór Świętej Rodziny bardziej, niż w bogatej rodzinie Herodów.
Niech Święta Rodzina z Nazaretu uczy nas na nowo, że można zaufać życiu rodzinnemu, które choć nie jest bajką, jest niezbędne dla człowieka. Może być nawet ubogie czy przeżywać inne trudności, ale rodzina jest „fabryką miłości”, a miłość przezwycięży wszystko, co złe.
Ks. dr Bartłomiej Krzos.
Poniedziałek, środa, piątek w godz. 18.30 - 19.00.
W sprawach pilnych - tel. 699 870 634
Parafia Najświętszego Serca Jeusowego
27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
ul. Poniatowskiego 4
tel. 699 870 634
nsjostrowiec@gmail.com
Konto parafialne
75 1240 1385 1111 0010 7496 5998